Tę, która bez złota uboga jest…. Społeczność lokalna

Tę, która bez złota uboga jest — lecz złoto bez niej,
Powiadam Ci, zaprawdę jest nędzą — nędz… ( C.K. Norwid )

GMINA SILNA SWOIMI MIESZKAŃCAMI
Rozmawiając całkiem niedawno o kondycji naszej społeczności lokalnej z jednym z mieszkańców Kóz, usłyszałem takie słowa: ” Kozy stały się trudne, stały się trudną społecznością ”.
Warto zadać sobie pytanie, skąd takie poczucie? Skąd taki stan rzeczy, nie tylko w Kozach, ale i szerzej w Polsce? Czy nie wynika to przypadkiem z naszej wrodzonej ostrożności przed byciem aktywnym społecznie? Być może boimy się angażować w przedsięwzięcia dla dobra ogółu, z racji posądzenia, że robimy to jedynie dla własnego, prywatnego, interesu.
Bez żadnych obaw spotykamy, jednoczymy i zrzeszamy się w sprawach skierowanych ku własnym potrzebom i zainteresowaniom: spotykają się pszczelarze, koło gospodyń, grzybiarze, grający w taroki, itd. Są to wspólnoty akceptowalne i zrozumiałe dla wszystkich. Rozważmy, czy jesteśmy już tak zatomizowani i egoistyczni, że nie potrafimy wznieść się ponad własny partykularyzm, by wejść na wyższy poziom aktywności, aktywności w sferze interesu publicznego, który wbrew pozorom, jest też naszym prywatnym interesem. A może przed obywatelską aktywnością powstrzymuje nas strach przed tym co powiedzą inni, bo jeśli staramy się o coś nie dla siebie, ale dla wszystkich, dla społeczności, dla ogółu, to jakim prawem? Kto pozwolił zabierać głos w imieniu i na rzecz tych co milcząco patrzą? Przecież nikt nas nie wybrał jako przedstawicieli, jesteśmy samozwańcami, którzy mądrzą się w imieniu kogoś, kto wcale o to nie zabiega. Czy chcąc wywalczyć coś pro publiko bono, stajemy na śliskim gruncie podejrzeń uprzedzeń i zawiści, bo kto dał nam prawo oceniania, co jest a co nie jest dobrem publicznym.
Czy w takiej rzeczywistości można oczekiwać zaangażowania Kozian w sprawy własnej społeczności lokalnej ? Czy wola działania mieszkańców naszej Gminy przerodzi się w aktywne inicjatywy społeczne, wspierane przez władze gminne, czy też skończy się na sąsiedzkich rozmowach, co można i co warto byłoby zrobić? Czy mieszkańcy Kóz zechcą angażować się w tworzenie i realizowanie wspólnotowych programów i polityk? Czy odważą się przyznać, że sprawy publiczne, to ich sprawy, a nie tylko domena władzy? Że nasza Gmina, to nie tylko urząd, gdzie nad drzwiami powieszono czerwoną tabliczkę, ale my sami, zrzeszeni we wspólnotę lokalną. Aby zaistniał tak rozumiany rozwój lokalny, aby powstały dobre warunki do realizacji osobistego rozwoju każdego mieszkańca Kóz, musi być spełniony prosty warunek – Kozianie muszą mieć marzenia i muszą zechcieć je wyrazić. Potem trzeba już tylko cierpliwie się dogadać w danej sprawie: place zabaw – czy drogi, skatepark – czy ścieżki rowerowe, kanalizacja, rozbudowa cmentarza – czy fortepian i wyposażenie pałacu, budowa przedszkola – czy budżet obywatelski. Niech podane tutaj przykłady, nie tylko przedstawią obraz i skalę problemu, ale też zobrazują bezczelność i zadufanie biurokratów zasiadających w mijającej kadencji w koziańskim Urzędzie Gminy.
Zatomizowaną społecznością, gdzie ważny jest tylko własny, wąsko pojęty interes, można rządzić tylko sposobem wodzowskim i paternalistycznym, narzucając ludziom odgórne decyzje, nie pytając ich o zdanie. Niech tutaj przykładem będą obligacje, których emisja przez władzę odbyła się bez pytania społeczności o zdanie! Czy w Kozach, które są naszą małą ojczyzną, naszym miejscem na ziemi, wspólnota ma szansę być dla władzy partnerem, czy ma szansę sama wynegocjować czego chce?
Lokalny interes publiczny, to dobrze wynegocjowana, przemyślana, rodząca się czasem nawet w ostrej dyskusji, optymalna równowaga między sumą interesów prywatnych, a naszymi możliwościami budżetowymi. Tu nie ma sporu i dylematu, interes prywatny czy interes publiczny. Jak ktoś kiedyś napisał: „Dobrze rozumiany interes publiczny, to największą możliwa suma zrealizowanych interesów indywidualnych”. Tak pojmowane sprawowanie władzy, skutkuje nie tylko dobrymi, bardziej trafnymi inwestycjami, lepiej wydanymi, naszymi pieniędzmi, ale też rosnącą ilością mieszkańców, dumnych ze swojej miejscowości i poczuciu, że żyją w przyjaznym i wygodnym miejscu.
Obecnie rządząca w Kozach ekipa, przez cztery lata swojej kadencji zdawała się nie rozumieć, czym jest współczesne społeczeństwo, nie zrozumiała też, jak wybuchowym prochem pachnie dzisiejsza współczesność. Zanegowanie własnego kapitału ludzkiego (sprowadzenie z Kęt wróbli, które w Kozach udają sowy), uprzedmiotowienie mieszkańców (widać to było przy rewolucji śmieciowej), niepotrzebne przeinwestowanie pałacu kosztem zaniechanych, ale jakże potrzebnych naszej społeczności inwestycji, np. kanalizacja. Wielu Kozian ma poczucie, że wchodząc do urzędu, staje się już w drzwiach tarczami strzelniczymi, bo kim że jest zwykły człowiek i po co tu w ogóle przyszedł. Wszystko to, pokazuje nam, że tym bardziej nie można dać się wypędzić i wyrugować z pola dyskusji o sprawach publicznych. Nie możemy dać sobie wmówić, że mieszanie się do polityki, to coś nagannego coś z czego powinniśmy się tłumaczyć. Tłumaczyć się należy z bezczynności, bierności, bezwolności i bezmyślnego pozostawienia własnych spraw w rękach biurokratów sprawujących władzę, bo takie postępowanie czyni z nas współczesnych niewolników.
Wiec może warto rozejrzeć się wokół siebie, warto myśleć, marzyć i domagać się swoich słusznych praw, może już czas powiedzieć bez skrepowania I HAVE A DREAM .

KWW Edwarda Kućki

You may also like...

  • Kandyd-volterowski prostaczek

    Słowa Martina Luthera Kinga „Mam marzenie”/I HAVE A DREAM/ wypowiedziane 28.08.1963 roku , a mówiące o tym aby wszyscy ludzie stali się równi,również ci kolorowi usłyszał wówczas cały świat.Stały się te słowa katharsis dla ówczesnego establishmentu amerykańskiego.Musiało upłynąć jeszcze kilka lat,aby Ameryka to przyjęła i wprowadziła z takim sukcesem w życie.
    My pospolici kozianie,w tej naszej małej pospolitej gminnej rzeczy , musimy również obecnie ,podobnie krzyczeć na tych co aktualnie u nas sprawują niepodzielną władzę.Musimy im wykrzyczeć,że nie chcemy tak wyalienowanej,nie liczącej się z szarym człowiekiem władzy.
    Kozy nie są własnością Fiałkowskich,Bilczewskich,Sadlików,Bednarzy,są własnością całej naszej społeczności.Władza przestała naszą społeczność słuchać,radni przestali kogokolwiek reprezentować,prócz siebie.Wcalę się nie dziwię ,że połowa z nich nie chce ponownie kandydować.
    Wchodząc do urzędu czuję się jak ten dziad proszalny/piszący na sąsiednim forum/.Urzędnik w tym naszym,za przeproszeniem urzędzie czuje się panem i władcą.Pomyliły mu się role.On ma być sługą petenta.To my płacimy podatki,aby oni mogli dostawać pensje.Pod czerwonym szyldem urzędu gminy powinien być nie mniejszy napis :”petencie jestem twoim sługą.”
    Podobną funkcję pełni wójt,który jak został wybrany w wyborach powszechnych,to myśli że staje się panem i władcą.Chciałem szanownego pana wójta wyprowadzić z błędu.Tak nie jest.Jest pan nadal sługą ,tylko wybranym z wielu kandydatów.Od kogo pan przejął te wielkopańskie maniery?.Czy to może rodzinne?Pamiętaj pan,że :” siedząc nawet na tronie również wycierają się spodnie”.
    Poczytaj pan trochę jak pracują urzędnicy samorządowi w innych krajach o starszej od nas demokracji i dąż pan do tego.
    Więc mam marzenie,może marzenie ściętej głowy,ale je mam :Nie chcę oglądać takiej aroganckiej i niekompetentnej władzy jaka dziś jest w Kozach.

    • kropka

      nie oczekuję od urzędników służenia. urząd to ich zakład pracy. mają porostu należycie wykonywać swoją pracę, za którą otrzymują należyte wynagrodzenie. skoro powołujesz się na M.L.Kinga i jego równość ludzi wobec siebie to szanujmy się nawzajem.

      • Kandyd-volterowski prostaczek

        Szanowna” kropko”.
        M.L.King musiał walczyć o równość obywateli w czasach amerykańskiej segregacji rasowej.My w Europie już od dawna cieszyliśmy się równością.

        Chciałbym zauważyć,że słowo minister znaczy urzędnik,który jest członkiem rządu.
        Zaś słowo minister pochodzi od łacińskiego słowa -sługa,pomocnik.
        Dochodzimy do sedna -urzędnik w gminie jest tym ,który ma nam pomóc.
        Szperanie w encyklopedii daje nam ogląd rzeczy i czyni nas pewniejszymi kiedy przyjdzie nam stanąć przed gminnym urzędnikiem.
        Należycie wykonywana praca przez urzędnika gminnego winna być przyjazna dla petenta.

        W innym przypadku strona Urzędu Gminy w internecie winna się nazywać :

        GMINA KOZY-przyjazne miejsce,a nieprzyjaźni urzędnicy.

        I to by było tyle w temacie urzędniczym.

        • kropka

          i tu się z Tobą Szanowny Kandydzie zgadzam. pomóc.
          nie służyć na zasadzie bo ja płacę. wzajemny szacunek, kultura bycia to podstawa. kompetencja urzędnika powinna się objawiać nie tylko poprzez wiedzę ale także poprze formę załatwienia danej sprawy. to nie podlega dyskusji. ale nie mylmy służby społeczeństwu z usługiwaniem. to było kiedyś. po drugiej stronie. na dworze.

    • sługa

      taaaaaa, to ” siedząc nawet na tronie również wycierają się spodnie” dotyczy również petentów, szczególnie tych ” ja płacę, ja żądam „

      • Kandyd-volterowski prostaczek

        Nasza demokracja ma 25 lat,samorządowa kilkanaście.Francuska samorządność ponad 220.Proszę poczytać jak jest petent traktowany we Francji,zresztą informatyzacja załatwiła wszystko.Praktycznie nie ma stawiania twarzą w twarz z urzędnikiem w bardziej cywilizacyjnie rozwiniętych krajach.Minie kilkanaście lat i gwarantuje,że niewiele bedziemy od tych standardów odstawać.Integracja to wymusi,a ja akurat w to wierzę.Widać to już w handlu i restauracjach,nie zatrzymamy tego postępu.W korespondencji elektronicznej nawet pieniacze będą mało dostrzegalni,czego urzędnikom serdecznie życzę.

        • sługa

          proszę poczytać, jak urzędnik jest traktowany w Niemczech. Proszę popytać jak traktowany był petent za Kine. Pieniacze mają to do siebie, że w każdej postaci są bradzo widoczni.

      • gnida dworska

        Mogę Wam urzędnikom gminnym tylko podpowiedzieć jedno.Dać napis w holu :” ..wpuszczamy tylko w krawatach.Klient w krawacie jest mniej awanturujący się…”” Ale wracać do czasów,które tak ochoczo się obalało chyba nie warto.

        • sługa

          To, że mam login sługa, jeszcze nie oznacza, że jestem urzędnikiem, w dodatku gminnym! A petentów ” ja płacę, ja żądam ” z krawatami i kulturą można spotkać w każdym urzędzie. Ich widać, słychać i … !

          • gnida dworska

            Nie zastanowiłeś się,jakimi kompetencjami legitymizują się urzędnicy niemieccy?.Jak dużą kompetencją i wiedzą muszą się wykazać aby być zatrudnionym?.To sa dobrze płatne stanowiska i nikomu nie przyjdzie tam do głowy,aby na kogokolwiek padł cień nepotyzmu.Wszędzie jest transparentność,bo niezależne media,nawet w tych małych gminach natychmiast by to wyciągnęły na wierzch.Widziałeś w naszej gminie chociaż zalążek niezależnej prasy od władzy,oprócz tego forum?Przecież ta gmina ma prawie 12500 osób .Problem ten dostrzega Unia Europejska.Szwajcaria przekazała dla dziennikarzy polskich pieniądze na pomoc dla takich lokalnych niezależnych gazet.Projekt ten nazywa się „Wzmocnienie mediów lokalnych i obywatelskich sprawujących społeczną kontrolę nad działaniami władz i instytucji publicznych”.
            Oni dostrzegają problem,tylko nie my ,bo oczywiście naszym władzom ,choćby i gminnym jest to nie na rękę,że urodzi się jakakolwiek kontrola ich poczynań.
            Realne wzmocnienie prasy lokalnej jest tylko możliwe przez centralne jej dofinansowanie,a nie np.gminne.Bo nie może przecież kontrolujący siedzieć w kieszeni kontrolowanego.Te standardy wolnego świata na pewno przenikną do nas.Jestem tego pewny.

          • sługa

            wypowiadam się w temacie urzędnik – służący. Nie potrzeba ani wyższego wykształcenia, ani krawatów żeby zachować podstawowe standardy we wzajemnych kontaktach. Nie zaprzeczam, że są osoby patologicznie nie nadające się do kontaktów z petentem/klientem ale z drugiej strony bywają też petenci roszczeniowo nastawieni na poziomie „ja płacę ja wymagam ”. Ale wszyscy do jednego worka?
            Sprawdzałeś ile osób w urzędzie posiada odpowiednią wiedzę, kompetencje? Naprawdę w ciągu ostatniej dekady nie natrafiłeś w naszym urzędzie na pracownika, który obsługiwał Cię miło i profesjonalnie, który przez telefon udzielił Ci rzeczowej informacji? Nikt przez ostatnie, powiedzmy 12 lat? Za czasów Kućki też? Przecież to w większości Ci sami pracownicy?!!!
            Nie wymagaj od szeregowych urzędników wzmocnienia prasy lokalnej! Uderzaj w decydentów! I zdecyduj czy dyskutujesz o demokracji, samorządności, niezależnych mediach czy o codziennej, odpowiedzialnej pracy ludzi, również mieszkańców tejże wsi, zatrudnionych w urzędzie?

          • gnida dworska

            W każdym zespole ludzkim występuje pewien procent pieniaczy,a także osób łagodnych.Również w zespołach urzędniczych pewien procent ludzi niekompetentnych i aroganckich istnieje.Problem jest w tym,aby tacy ludzie do urzędów nie byli zatrudniani.,a skoro zostali zatrudnieni to kierownictwo winno takich niekompetentnych eliminować.Zgodnie z powiedzeniem : łyżka dziegciu może zepsuć i beczkę miodu.Może takich ludzi Ty w w naszym urzędzie nie dostrzegasz?.Ciesz się,masz szczęście,w przeciwieństwie do mnie.Odpowiedzialność za urzędników spoczywa na ich kierownictwie,skoro ono nie dostrzega ujemnych cech swojego personelu,to winien to wskazać niezależny organ np.niezależna prasa,która winna być głosem opinii publicznej.
            Wskazałem prasę,dlatego,że np.z info region mogłem poczytać o uchybieniach urzędniczych w koziańskim urzędzie. Skądinąd mógłbym się o tym dowiedzieć ?.Kompetentni i sprawni urzednicy nie maja się czego obawiać.W każdej administracji są cenieni,a długość sprawowania urzędniczej funkcji powoduje ,że nabywają sporego doświadczenia.Byle by tylko nie wpadli w rutynę.

  • Lewy kamasz

    Do jaśnie wielmożnych w UG należy wchodzić „z buta” a nie miętosić czapkę a rękach ,pukając czołem w drzwi.Pomylenie pojęć kto tu ważniejszy,petent czy JWP Urzędnik.Kontynuacja czasów sprzed 1989 roku.Dzielenie w/g miejsca zamieszkania może mieć tylko miejsce wtedy jeśli kandydaci na stołek są w identyczni pod względem kwalifikacji.Dla mnie może być wice
    z Kłaja lub Pcimia Dolnego jeśli jest tylko lepiej kwalifikowany.Odrzucić trzeba zasadę z minionych czasów „….. bo ….. ale swój.

    • Prawy kamasz

      Prawy do Lewego, Twoja że tak powiem swojska, lecz trochę nieparlamentarna zasada być może sprawdzała by się w zakładach produkcyjnych, korporacjach i w innych miejscach gdzie efektem i głównym wyznacznikiem jest zysk ekonomiczny, czyli kasa.
      Spojrzyj na cytat z Norwida, myślę że autorzy artykułu świadomie i z premedytacją go użyli. Wartość społeczności lokalnej nie mierzy się pieniędzmi, lecz ilością zadowolonych mieszkańców, a własny kapitał ludzki to jej największa wartość. W korporacji, zakładzie pracy mamy do czynienia z pracownikiem który za określone wynagrodzenie zgodził się wykonywać konkretną pracę, a za lepszą dostaje premię.
      Tam mamy do czynienia z zarządzaniem, rządzenie gminą to też swego rodzaju zarządzanie, tylko tu nie ma zysków, a efekt to tylko mniej lub bardziej zadowoleni ludzie. Ja nie odrzucałbym starych dobrych zasad, Kozy mają taki potencjał w kapitale ludzkim że gdyby było trzeba to ruszyłby bryłę z posad świata, całą mądrością było tylko umiejętnie go uruchomić i wykorzystać. I tej mądrości w Kozach zabrakło ponoć wykształconym ludziom którzy zabrali się za rządzenie, bez głowy

      • Kandyd-volterowski prostaczek

        Kluczowe jest słowo „wykształconym”.Człowieka kształci się w określonym kierunku i celu.Uczy się go poprzez dostarczanie odpowiedniej wiedzy ,czyli kształtuje się go i trwa to kilka lat.Ustawodawca ilość tych lat określa na odpowiedni stopień /inż,mgr,lekarza itp./.Komisje egzaminacyjne dla odpowiednich stopni określają czy absolwent sprostał wymaganiom dla danego stopnia,który mu przyznają.To jest dopiero pierwszy krok.Drugi krok to jest ten ,aby zdobytą wiedzę umieć zastosować w swoim zawodzie i się sprawdzić.Można być wykształconym,ale w niektórych sprawowanych funkcjach się nie sprawdzać.Myślę,że dochodzimy do sedna sprawy.Dywagujcie dalej,macie czas do wyborów.

  • karmel

    Mam rozumieć, że priorytetowym zadaniem Edwarda Kućki będzie „urząd przyjazny petentowi”? Czyżby zechciał wykorzystać swoje poprzednie ośmioletnie doświadczenie jako wójta i obecne czteroletnie jako zwykłego petenta?
    A co pocznie z obecnymi zasobami urzędniczymi -co niektórzy wyszli jednak z jego teczki?

    • fifek

      Ludzie z natury nie są źli. Jedynie mogą być źle kierowani (nie daj boże zastraszani).

      • karmel

        w większości to inspektorzy /wyższe wykształcenie/, posiadają wiedzę i doświadczenie i tym może kierować szef ale usprawiedliwiać bufoniaste zachowanie co niektórych urzędników zastraszeniem?

        • fifek

          Straszenie, że jak wygra Kućka to wszystkich zwolni – to nie zastraszanie? Ale zgadzam się z kol. karmelem. Nie jestem Kućką ale desant Kęcki oraz wieruszka będzie musiała pewnie odejść. Choć z-ca Wójta jest kompetentna i winna pozostać. Same artykuły w szmatławcu KW pełne nienawiści wystarczą być powodem by takie osoby nie powinny rządzić gminą, a być nauczycielem przedewszystkim nie.

          • gnida dworska

            Może to nie być zastraszanie,a kampania wyborcza.Głosujcie na mnie,bo jak inny przyjdzie to was pozwalnia.Zdaje mi się ,czy nie trzeba by pomyśleć w takim wypadku? „nie samym chlewem człowiek żyje”.

          • CAPSTRZYK

            Cyt.: „[…] Choć z-ca Wójta jest kompetentna i winna pozostać. […]” Kompetentna? Pozostać? Bycie niespełnionym architektem nie daje podstaw do kompetentnego sprawowania funkcji WICE (wc). To dzięki tej osobie wydatki na pałac rozdęto do kosmicznych kwot, a cały remont i wyposażanie miało charakter urządzania sobie prywatnego folwarku tej osoby. A tak… żeby w czasie pracy urzędasy miały gdzie wyskoczyć na kafke lub komisja żeby w warunkach luksusowych mogła się odbyć. Przepych pałacu sprawił, że budynek jest całkowicie niefunkcjonalny, nieprzyjazny, niewykorzystany. Fortepian stoi i się kurzy, a prosty mieszkaniec czuje się tam jak intruz.
            Krytyka sypie się na desant kencki, a tu nagle wybiórcza mowa o jakichś kompetencjach. W całej tej dyskusji jest mowa o wartości lokalnego kapitału ludzkiego – czy nagle przestaje to dotyczyć stanowiska wice wójta??? Czy w Kozach nie ma nikogo, kto mógłby pełnić tę funkcję? Osoba o której mowa to właśnie pierwszy skoczek z tego samolotu, który zowie się Kęty – a właściwie jego skisła śmietanka urzędnicza, która miała ratować zagubionego wójta z Ząbkowic. Za nim wyskoczyły kolejne czerwone beretki: opiekunka skarbnika, szefowa nauczycielek oraz dziennikarka-gazeciarka. PANIOM JUŻ PODZIĘKUJEMY!

          • gnida dworska

            Całkowicie się z Tobą zgadzam.Nie może być tak,że na kluczowych i decyzyjnych stanowiskach gminnych jest tyle osób nie związanych z gminą.To stanowi pewien dysonans ,nie interesowanie się sprawami pojedynczego mieszkańca,a wykonywanie tylko obowiązków ,bez poczucia więzi ze wspólnotą.Brak tzw.”chemii” ze społecznością lokalną.

            Co do vice ?Już grecki mędrzec SOLON /635-560 p.n.e./ pisał : „Nic ponad miarę”. Tłumacząc : znać proporcję i miarę wykonywanych rzeczy,zwłaszcza w czasach,gdy na wszystko brakuje środków.

        • fifek

          A co do priorytetów Kućki musisz go zapytać. Będziesz miał okazje 24.10.2014r. na stadionie LKS.

          • karmel

            w piątek, na stadionie, rozgrywa jakiś mecz? Takie zastraszanie to norma, przed każdymi wyborami ta sama śpiewka. Co do kompetencji to zależy o jakich kompetencjach myślisz.

          • fifek

            Jeszcze raz mówię nie mnie się wypowiadać. To sprawa pracodawcy. Poza tym nie wiadomo kto wygra. Byle wygrał lepszy :)

          • karmel

            mam awersje do lepszy. Często bywa wrogiem dobrego. To piątkowe spotkanie na LKS-ie to support do niedzielnego pikniku?

  • PRACOWNIA CKO KOZIANSKA

    Szanowni Państwo, obywatel dla władzy to ciągle wściekły pies, dasz mu palec, odgryzie rękę, dasz mu wpływ na decyzje, będzie się pienił, a na wolności jest groźny dla otoczenia. Myślimy ze dlatego oto nasza władza tak się go boi, że broń Boże nie otwierać klatki. Co bardziej wyrobieni politycznie obywatele którzy bacznie obserwują naszą krajową politykę wiedzą że w naszym sejmie leży prezydencki projekt ustawy o współdziałaniu w samorządzie terytorialnym na rzecz rozwoju lokalnego i regionalnego, oraz o zmianie niektórych ustaw. Projekt jest naszym zdaniem bardzo dobry, czyniący z obywateli podmiot, a nie przedmiot lokalnej polityki, odbierający dużą część władzy lokalnym klikom. Projekt tworzy z konsultacji społecznych realne narzędzie wpływu mieszkańców na podejmowane decyzje. Wprowadza instytucję obywatelskiej inicjatywy uchwałodawczej i wiele innych zmian tworzących przestrzeń dla aktywności obywatelskiej w samorządach, wzmacnia też lokalne inicjatywy i stowarzyszenia. Może dobry Bóg da że przejdzie to przez sejm. Polityczny instynkt podpowiada nam że prawdopodobnie będzie to przed wyborami parlamentarnymi. Można by więc postawić nieśmiało tezę że rządzenie w tej kadencji która nadchodzi będzie ostatnim z tych jakie znamy do tej pory. ponieważ projekt ten tworzy nowe zręby pod partycypację obywatelską, na skalę prawdziwie rewolucyjną, odbiera pewne prerogatywy burmistrzom i wójtom a daje je radzie i obywatelom, a nie jak do tej pory politykom i urzędnikom.
    I HAVE A DREAM, Panie pośle Jacku.

    • Kandyd-volterowski prostaczek

      Wchodzimy na obszar zmiany filozofii rządzenia ,rozwoju samorządności,obywatelskości,Sami twórcy ustawy to dostrzegli,że tak dalej być nie może i trzeba samorządność jeszcze bardziej zbliżyć do mieszkańca.
      Ustawa o samorządności z 1999r ,tzw.pierwsza reforma zakładała że radni będą pasem transmisyjnym woli mieszkańców dla działania wspólnoty.
      Druga reforma z 2002 roku wprowadzająca bezpośredniość wyboru wójtów,burmistrzów…,spowodowała,że rola rad i radnych uległa zasadniczym ograniczeniom.Obecnie ogranicza się oględnie mówiąc do akceptacji budżetu przygotowanego przez organ wykonawczy gminy,czyli wójta.Nie bez znaczenia jest coraz większa złożoność spraw lokalnych,a także zadania zlecone nakładane na gminę przez rząd.Nominalnie są zapisy w ustawie o wielu sprawach przynależnych radzie,lecz siła sprawcza radnych nie jest duża i sprowadza się do wyrażania opinii.Jest pewien dualizm pomiędzy władzą wykonawczą/wójt/,a władzą uchwałodawczą /rada/.Wójt ponosi odpowiedzialność za działanie gminy,a rada już nie.Obecnie mieszkańcy nie mają poczucia sprastwa,gdyż nawet wybierani przez nich przedstawiciele/radni/ dysponują niewielką władzą.Między innymi dlatego mało kto pamięta na jakiego kandydata głosował do rady w poprzednich wyborach.Oby jak najszybciej została przegłosowana nowa ustawa porządkująca te sprawy i przybliżająca samorządność do obywatela.

  • powsinoga

    Na bipie projekty uchwał na sesję 23.X.2014r, w tym ws. zaciągnięcia kredytu długoterminowego na finansowanie deficytu budżetowego.

    Inna perełka to wyrażenie zgody na przekształcenie Zakładu Komunalnego Wodociągów i Kanalizacji w Wilamowicach na Spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością !!! No to już mamy po majątku w Pisarzowicach.

    • kropka

      no proszę i w tak ważnej sprawie jak nasz majątek to konsultacji społecznych, choćby i trzydniowych, się nie przeprowadza???

    • gnida dworska

      No to ścieki będą jeszcze droższe,choć już przewyższają cenę wody.Nie ma się czemu dziwić , że na gó….. można nieźle zarobić.Podobnie jak na śmieciach i odpadkach,o czym wiedzą skandynawowie i importują śmieci do przerobu.Wiedział o tym również już Cezar,który opodatkował szalety miejskie w Rzymie.Ówcześni garbiarze i farbiarze używali uryny do garbowania skór i farbiarstwa.Od tego czasu pochodzi powiedzenie:”pecunia non olet”/pieniądze nie cuchną/. Dzisiejszym władcom również nie cuchną,ale niech pamiętają,równie szybko się ulatniają.
      Społeczeństwo obywatelskie ……. jego mać !

  • Krzyś

    No tak ustępujący radni 23 października przegłosują istotną dla Gminy Uchwałę /Projekt nr XLVI/2014 w sprawie aneksu do porozumienia Międzygminnego z 31.05.2005 roku
    która mówi,że do 28.02.2015 roku Burmistrz Wilamowic przedstawi projekt w sprawie przekształcenia zakładu budżetowego pod nazwą ZAKŁAD WODOCIĄGÓW I KANALIZACJI w Wilamowicach/ będącą tańszą formą zarządania majątkiem w tym. koziańską oczyszczalnią i kolektorami/ w drogą SPÓŁKĘ z ograniczoną odpowiedzialnością GMINY WILAMOWICE./ tzw.Aqwa bis z radą , prezesami, z pełnym liczeniem kosztów amortyzacji majątku i zyskiem.
    Powstaje pytanie dlaczego taka strategiczna uchwała jest podejmowana tak na koniec tak dyletanckiego wójciny i radnych.?????
    Tak szybko????
    W uchwale nie podaje się nawet jakie będą zasady objęcia przez Gminę Kozy udziałów może za symboliczną złotówkę???
    Taka konstrukcja powstania spółki zoo spowoduje wzrost kosztowej kalkulacji ceny ścieków wraz z doliczeniem kosztów powołanego zarządu.
    Czyżby posadki dla kolejnych spadochroniarzy po nieudanych wyborach 16.11.2014 roku.
    Takie postępowanie leży w interesie Gminy Wilamowice.Nieświadome ” KOZY” to przecież kupią i posprzątane.Tak też kozian pozwala traktować mierny wybrańca narodu histeryczny wójcina.

    • gnida dworska

      Twoje zadane pytania,już są odpowiedziami.Za kilka miesięcy będzie tego potwierdzenie.Można by tylko zaapelować do radnych,aby tego miesiąc przed wyborami nie uchwalali.Uchwalając potwierdzą swoją służalczość i pełne oddanie miernej władzy.

      • powsinoga

        proponuje; po jednym worku z odpadami mokrymi ewent. wiadro ścieków i 23 października na sesje!!!

        • gnida dworska

          Na Forum pan Bożydar coś trwalszego oferuje do wykorzystania.

      • redaktor

        Kogo obsadzacie szanowni forumowicze w zarządzie (radzie nadzorczej) spółki wodociągowej w Wilamowicach po jej utworzeniu? V-ce wójcine, skarbnika, vice skarbnika? Posadki sobie szykują na koniec kadencji. Kilka – kilkanaście tysięcy co miesiąc do kieszeni poleci.

        • gnida dworska

          Będzie tylu chętnych,że będą chyba musieli zagrać w trzy karty.Podpawiadam za darmo: zatrudnijcie Franka Dolasa,to on wam szczegółowo wyjaśni jak się wygrywa w te trzy karty.Nasze gminne „tłuste misie” to co najmniej zarząd.Pozostałe karpiki do rady nadzorczej.

        • kit

          żeby zasiąść w zarządzie trzeba mieć ukończone odpowiednie szkolenie. czy ktoś go w gminie posiada. Może już jest przeszkolony. To by wiele wyjaśniało od kiedy szykowano się na takie rozwiązanie

          • CAPSTRZYK

            Zapytajcie Myster Pieczątki czy czasem nie posiada… Swego czasu o tym było głośno…

          • Krzyś

            Podobno myster pieczatka kształcił się w tym kierunku za gminne pieniądze jak zarządzać spółkami????
            Nikt z obecnych radnych nie miał odwagi zapytać o to wprost na sesji.

          • Kandyd-volterowski prostaczek

            Prawdopodobnie gmina mogła częściowo sfinansować kurs kandydata na kandydata członka rady nadzorczej,o ile był pracownikiem gminy i o ile ona go na ten kurs wytypowała.Tak było dotychczas w przedsiębiorstwach jeszcze państwowych czekających przekształceń.Nie znam szczegółów dotyczących gmin.Chyba tutaj nie popełniono błędu bo to zawsze było podczas różnych kontroli szczegółowo sprawdzane.

          • kit

            Myster pieczatka to ten co zawisł na plakatach w Bielsku?

          • Kandyd-volterowski prostaczek

            Członkowie zarządu spółek z o.o.,muszą spełniać określone warunki określone w Kodeksie spółek handlowych.Nie muszą posiadać egzaminów na członków rad nadzorczych.Mogą np.określić w akcie zawarcia spółki z oo,że np.prezesem zarządu ma być np”,/o ile pozostali członkowie się na to zgodzą/ „.łysy”.Jeszcze obowiązują pewne paragrafy kodeksu karnego.

            Inna sprawa jest z radami nadzorczymi.Mogą być dla spółki z o.o.powołane ,gdy majątek przekracza 500 000zł,,lub członków spółki jest powyżej 25.Jeszcze inna sprawa jest w spolkach z o.o,gdy są powoływane z własności gminnej.Wtedy są tam takie wyłączenia i nie ma wymogów posiadania egzaminów to jest bardzo szczegółowo opisane.Prawdopodobnie to ma miejsce w tym przypadku.

            No więc droga otwarta; Alleluja i do przodu,jak by co ?

  • Sid

    Sytuacja jest specyficzna, bo dotyczy zakładu komunalnego, w którym udziały mają dwie gminy. Skutek takiej likwidacji to przejęcie mienia zakładu przez spółkę (cały majątek, grunt). I choć nie zmienia się właściciel, to zmianom ulegają mechanizmy funkcjonowania takich jednostek.
    W tak ważnym temacie, w chwili gdy obciąża się nas dodatkowo rzeczywistymi, pokaźnymi kosztami przyłączy, gdzie aby „wyjść na swoje” spółka będzie dążyła do redukcji kosztów, przy jednoczesnym podniesieniu wydatków związanych z koniecznością powołania rady nadzorczej, zarządu, takie szybkie przedwyborcze decyzje CUCHNĄ! I jak przy wszystkich reorganizacjach przeprowadzanych w takim pośpiechu, bez rzeczowych uzasadnień, odbiją się na nas końcowych odbiorców/sponsorów tej instytucji…

    • powsinoga

      No a radni, no się pytam, gdzie są radni?! Jaki kit im pocisną, żeby ta uchwała przeszła?
      To być może ten właściwie całkowicie zaniechany proces kanalizacji to efekt polityki
      przedwyborczej? Po co rozjuszać mieszkańców kilkutysięcznymi kosztami za przyłącze kanalizacyjne /choć inne gminy potrafiły utrzymać dopłatę do przyłączy/.
      A tak nie ma kanalizacji, nie ma przyłączy za to jest kasa /ścieki odprowadzane systemem gospodarczym do rowów nie kosztują/ i są szczęśliwi mieszkańcy.

    • gnida dworska

      Przecież to oto chodzi,aby w tym chaosie przedwyborczym to przepchać.Sponsorami i tak będziemy tzn.ci co płacą za odbiór ścieków.
      Jest to bardzo proste,poczytajcie w ustawie o gospodarce komunalnej na temat przekształceń zakładu budżetowego gminnego w spółkę z o.o.
      Masz rację tu chodzi o „mechanizm funkcjonowania”, a jeszcze bardziej o profity z tego „mechanizmu funkcjonowania”.

  • BALBINA

    Miałeś rację Kandydzie pisząc pod poprzednim artykułem że brzytwa aż furczy. Ciekawa jest też propozycja Powsinogi żeby przejść się na Sesję Rady Gminy i powiedzieć co myślimy o takiej polityce. Ja jednak zamiast nieczystości w wiadrach proponowałabym transparent z napisem, NIE ODDAMY CHINOM ZWIĄZKU RADZIECKIEGO.

  • Sid

    @Balbina, powsinoga.
    Zamiast na sesję proponuję, dla odważnych oczywiście, udanie
    się 20 października br. (poniedziałek o godz. 15.30) na wspólne posiedzenie komisji
    gdzie m,in. będzie omawiana ta dyskusyjna uchwała.
    Z pewnością fachowo i w przystępnym języku zostanie
    przedstawione radnym uzasadnienie podjęcia tej decyzji, w takim trybie i bez
    konsultacji z mieszkańcami. Służby bez
    wątpienia będą mogły się wykazać rzetelnym opracowaniem, które ukaże nie tylko
    skutki finansowe, ale również prawne podjęcia tej uchwały.
    Na sesji drodzy państwo, to już
    nawet kubiki nieczystości nie pomogą, a cała dyskusja będzie miała następujący
    przebieg, pozwolę sobie zacytować „Przewodnicząca Rady Gminy Bożena Sadlik poinformowała, że projekt uchwały radni
    otrzymali wraz z materiałami na posiedzenie komisji. Temat ten był przedmiotem wspólnego posiedzenia wraz z materiałami na posiedzeniu komisji (…), poprosiła Przewodniczącego Komisji Budżetowo – Gospodarczej
    o przedstawienie opinii Komisji. Przewodniczący poinformował, że Komisja zaopiniowała projekt uchwały POZYTYWNIE”,
    koniec cytatu.

    • gnida dworska

      Oglądanie mało sympatycznych twarzy radnych o niezbyt nachalnym wykształceniu,z tego tylko powodu ,że tydzień wcześniej będę wiedział jaka będzie podjęta uchwała nie jest wystarczającym argumentem uczestnictwa.Wiele więcej pieniędzy jako społeczność straciliśmy przez tych niektórych ancymonów i poczucie estetyki; zapewne dla wielu będzie istotnym powodem nie marnowania czasu na te ich hece w komisjach.Oni powinni się nazywać /TWA/Towarzystwo wzajemnej adoracji, a przez przeoczenie nazwali się CPZ.
      Zapewne ta uchwała w sprawie przekształcenia Zakładu budżetowego w spółkę z o.o. będzie ich wiekopomnym dziełem ,za którą to wyborcy płacący za ścieki wielkie pieniądze będą ich chwalić do końca świata,a nawet jeden dzień dłużej.Nigdy nie zapomną ich wielkich zasług w tym dziele,a radni z CPZ zapiszą się złotymi zgłoskami w ich szanownej pamięci.Każde domowe skorzystanie z WC,lub łazienki będzie mi przypominało szlachetne oblicze zatroskanych cepezetowskich radnych,a każdy spłukiwany ekstrement ,ich w pełni oddaną troskę o gminnego płatnika ścieków.

      Na koniec niezawodny S.J.Lec „Gdy królowie są nadzy i lokaje zdejmują szybko liberie.”

      ,

      • powsinoga

        czyży działali wedle zasady – po nas choćby potop g…a?

        • gnida dworska

          Przyspieszyli czas,sami są już potopem…..

        • Sid

          Mam nadzieję, że nie, a ona (nadzieja) ponoć umiera ostatnia 😉
          Sorki za rozjechany tekst – tak to bywaj jak się cytując używa kopiuj/wklej…

          • gnida dworska

            Ksiażkę pt. „Nadzieja umiera ostatnia” napisała Halina Birenbaum i wydała w 1967 roku.Opisuje ona losy 15 letniej dziewczyny ,która trafiła do hitlerowskich obozów koncentracyjnych Majdanek,Oświęcim-Brzezinka,Ravensbru’ck i Neustadt-Glewe.Przeżyła i wszystko to opisała.

            Raczej trzymałbym się obecnej rzeczywistości i przytoczył polskie przysłowie „Ciesz się nadzieją do ostatka bo nadzieja głupich matka”.

            Niestety.

          • Sid

            matki się nie wybiera, a podobno „kto zna swoją głupotę nie jest wielkim głupcem”

          • gnida dworska

            Co racja ,to racja.Wiele znaczy własna świadomość.Jak zauważył Stefan Kisielewski ;” Gdyby idiota wiedział ,że jest idiotą ,natychmiast przestał by nim być”.

  • Krzyś

    Skarbnik Paiński to ten sam co na bilbordzie z PO z Bielska Białej. Główne zasługi to staż jako koziański skarbnik ,który puścił finanse Gminy Kozy z torbami./Mieszka w Bielsku. Co tam wieś ,jest tylko miejscem gdzie czerpie sowite wynagrodzenie/ patrz BIP oświadczen9ia majątkowe.
    W haśle BEZPARTYJNEGO komitetu wyborczego P.Fiałkowskiego sami wybrańcy i sympatycy PO na czele z nadwornym finansistą Pawińskim.
    Ale komitet BEZPARTYJNY. Kolejny kamuflaż wyborczy.
    Czyżby to efekt prania mózgów przez zaangażowane firmy w MROŹNEJ jadłodajni na Krakowskiej dla kandydatów na radnych jak przekonać KOZIAN, że jednak rosną gruszki na wierzbie ??????

    • gnida dworska

      Hipokrytą się urodzisz,to jesteś nim całe życie.Narobić bałaganu i uciekać z tonącego okrętu.Cóż można się było spodziewać po fachowcu „wykształconym” w bielskiej uczelni u sołtysa,bez żadnego doświadczenia.Tego tylko,aby można było wydoić gminną kasę i jeszcze żeby była ta gminna synekura odskocznią do dalszej”kariery”.Ludziska dają się na to nabierać,widząc kandydata w miłosnym fotograficznym „uścisku” z niejaką za przeproszeniem polityk Nikiel,taką co to już z niejednego politycznego ugrupowania chleb jadła.Takich to mamy lisków chytrusków.Jak mówił klasyk,który te metody opanował do perfekcji, „ciemny lud to kupi”,oj obyśmy tym razem tego nie kupili.Ten komitet jest tak bezpartyjny jak ta fachowość tych gminnych amatorów i dyletantów.Skarbnik powinien chodzić po ulicach z odbitą pieczątką na czole,aby wszyscy poznali jego fachowość „czyszczę gminne kasy -.skutecznie”.Myśmy już w Kozach tego doświadczyli.Oby to doświadczenie ,uzmysłowiło wszystkim fuszerstwo tej cepezetowskiej władzy.Dość tego koryfeusza z PO na gminnej posadzie.

      • Krzyś

        Jako obywatel Bielska Białej uprosił 9 pozycję/przedostatnią/ z listy PO do Rady Miasta Bielsko Biała .Ma nadzieję,że pokaże miastu jak nim zarządzać, a i stanowisko skarbnika bardziej płatne. 31 lat i WIEEEEELKIE doświadczenie./nabierane chyba od pieluch / .A efekty ” posiadanego doświadczenia” KOZIANIE widzą.

        • gnida dworska

          Tak to jest jak pampersiarskie partyjne miernoty ,muszą objąć jakieś tam stanowiska ,bo się zasłużyli tym bieglejszym od nich równie partyjnym dorobkiewiczom rozklejając im plakaty.Ten gminny rezerwuar nepotyzmu,tudzież nepotyzmu partyjnego musi wybuchnąć. Łapiąc się na listę jako ta przedostatnia latarnia,oby z tą ostatnią mógł zakrzyknąć „ostatni gasi światło”,czego tej partyjnej liście,która nawet samorządy chce opanować, szczerze życzę.Dość partyjniactwa w samorządach,wystarczająco dużo jest tego w sejmie i senacie.

    • powsinoga

      Tylko czekam, aż w swoim ‘bezpartyjny’ programie wyborczym (2014-2018) CPZ wskaże utworzenie Komisariatu Policji w Kozach, ale chyba tak obłudni to nawet oni nie będą?!

      • powsinoga

        w ulotkach na 2010-2014 CPZ obiecywał „całodobowy nadzór policyjny” w ramach bezpiecznej gminy, zapewne chodziło o całodobowy nadzór nad mieszkańcami, tymi praworządnymi…

      • Krzyś

        Zlikwidowali powstały posterunek to i nabyli nadzieję, że powołają.
        Nie dokończyli posterunku bo to była by kontynuacja dzieła Kućki, a teraz za kolejne obligacje będą wskrzeszać to co uśmiercili.
        W ulotce propagandowej rozdawanej radnym i innnym czytamy o osiągnięciach jaśnie panującego z adnotacją kontynuowane,do realizacji.
        Zabrakło tylko wójcinie odwago dopisać KONTYNUOWANE inwestycje KUĆKI.
        / bo większość dokonań wójciny to gotowe przygotowane projekty Kućki/.
        Ale jak widać odwagi i rzetelności BRAK.BRAK.

        • Sid

          W chwili obecnej, pomieszczenia na posterunek Policji /odpowiednio przystosowane na komisariat, za niemałą
          kasę/ użytkuje Placówka Wsparcia
          Dziennego /dawniej świetlica socjoterapeutyczna umiejscowiona w pałacu/.

          • gnida dworska

            Proszę mi wytłumaczyć,czy można być większym kabotynem,aby zlikwidować Posterunek Policji ,a teraz zapowiadać jako nowość powtórne jego zorganizowanie.Kto mu takie idiotyzmy podpowiada?
            Czy może ten profesjonalny zatrudniony specjalnie piarowski twór ,za gminne pieniądze ,w osobach towarzyszy wspólnej walki wyborczej Kusak,Łukaszuk,Nikiel ?.Zwolnij pan,tę mało wydajną ferajnę trzeciego dziennikarskiego sortu.Jak można w każdym numerze WK,tak wspaniałego wodza pokazywać na tym samym czarno-białym zdjęciu, w nie mniej czarnym garniturze, plecącym redaktorowi androny,które jak się czyta to są tak niezjadliwe jak nie przymierzając flaki z olejem.
            Przecież wódz na tych fotografiach wygląda ,za przeproszeniem,jak szef firmy funeralnej „Ostatnia droga”,a nie poważny sternik gminy z ambicjami.Zwolnij ich pan w cholerę,a te ich ploty to można publikować na stronach gminy.Tak nikt tego nie czyta.Za te pieniądze to jakieś dzieci niedożywione,może by coś ciepłego za darmo w szkole zjadły.Jak jesteś pan taki dobry,to powiedz pan chociaż ile wywalasz na to kasy gminnej co miesiąc.Ale pan tego nie zrobisz ,bo jak by ta kwota padła to był by to ostatni gwóźdź,który wiesz pan gdzie się przybija.Coś nawet w z odwagą w tej gminie krucho,nie tylko z kasą.

          • Sid

            a można, można wywalić dzieci z harcówki /pałac/, można przenieś świetlicę socjoterapeutyczną /pałac/, a odzyskaną przestrzeń w pałacu przeznaczyć na poszerzanie ofert zajęć dla dzieci i młodzieży…

          • karmel

            dorzucę jeszcze równomierny rozwój wszystkich dzielnic wsi, postulat z ulotki obecnie rządzących 2010-2014. W wolnym tłumaczeniu – oznacza centrum i długo, dłuugo, dłuuugo NIC!

      • redaktor

        Utworzenie komsariatu Policji w Kozach jest na pierwszym miejscu w ich programie!!!!!

        • powsinoga

          W oficjalnych ulotkach w kampanii 2014?! A budynek na komisariat to gdzie planują? W nowo projektowanym przedszkolu, czy odkupią, właśnie co sprzedany budynek przy Krakowskiej?

  • Krzyś

    Śledząc poczynania orłów koziańskich tym razem doradczyni skarbnika P.Zątek gdzie w WPF podaje,że wydatki bieżące na 2015 rok drastycznie spadną o 2.051.580 zł .
    Ciekawi mnie to za sprawą jakich poczynań. Jakich oszczędności. Bo czytając ostatnie zarządzenie wójciny / mając na względzie poprawę jakości gadania do petenta /inspektorzy dostaną wsparcie w postaci pomocy administracyjnej z minimalnym wykształceniem średnim z wynagrodzeniem w grupie III- IX.
    Czyli pozostaje wariant cięć wydatków może na wyngrodzenia, które w 2014 roku wynoszą:

    -wynagrodzenia osobowe 2.449.761-
    -składki ZUS 442.616-
    -składka na Fund.Pracy 62.800-
    – 13 pensja 177.423-
    ——————————————

    to kosztuje razem podatnika 3.132.600- same płace.

    Widząc te 3 miliony złotych podatnik nie śmie brudzić posadzki w urzędzie albo wybrać wariant miętolenia czapeczki lub polerowanie posadzki odzieniem, Jak kto woli.

    • gnida dworska

      Zapewne trudno jest o takiego urzędnika ,który był by dwa w jednym.tzn; umiałby słuchać petenta i z nim rozmawiać.Dlatego konieczne jest rozdzielenie tej funkcji urzędniczej i zatrudnienie nowych.Nie wszystkie jeszcze progenitury radnych znalazły zatrudnienie,dziwię się,że tak późno wpadło się na ten pomysł.Przecież on jest kalką tego,który już dawno temu pierwsza zastosowała milicja.Wtedy to w patrolach były dwójki,bo jeden umiał czytać,a drugi pisać.Dziś w naszym urzędzie będzie twórcze rozwinięcie tego pomysłu z tym,że jeden będzie słuchał,a drugi mówił. Gratuluję przedniej inicjatywy. Zanim opadnie kurtyna to proszę na proscenium autora,autora ,ręce same rwą się do braw,a i klakierzy dobrze opłacani się dołączą.Dlatego wcale się nie dziwię,że takie głosy oburzenia padły na temat urzędniczego służenia,a i przy okazji pieniaczom się dostało.Zapomina się,że pieniacze wnoszą do urzędów koloryt i jakieś atrakcje.Przecież nudności można dostać od tej zgrai delikwentów międlących w spracowanych dłoniach czapki z usłużnym garbem na plecach oddającym właściwy ukłon gminnej władzy.Jaka była by to mało stresująca praca,gdyby tej petenckiej hałastry nie pętało się tyle na korytarzach.A przecież słowo petent ,to zaś ;”wielce szanowny klient”,jak by co.

  • powsinoga

    Budynek po Bibliotece przy Krakowskiej sprzedany. Poszedł za 511 tyś. zł.
    Będzie na ulotki wyborcze i baner reklamujący kandydata CPZ?

    • Krzyś

      Jak był tylko jeden chętny . Spółka z o.o. To co się dziwić. Także można wójcinie zarzucić ,że tak tanio sprzedał jak zarzucał Kućce.

      To jest widzenie źdźbła w oku brata a belki w swoim oku nie widzi. Taki to wyznawca zasad katolickich./ale to teoria, zasady a dewocja kwitnie w działaniu./

      • gnida dworska

        Postępowanie Jego Najwyższej Gminnej Arystokracji bardziej przypomina mi powiedzenie :”Wielbłąda połykać ,a komara przecedzać”.No ale, skoro już jesteśmy przy wielbłądach,obojętnie jedno ,czy dwugarbnych to pragnę przypomnieć coś o wielbłądzie i uchu igielnym.To nie jest ten typ wyznawców,który by się tym specjalnie przejmował.

    • gnida dworska

      Byłaby to transakcja wiązana typu :” ty mi tu, to ja ci tam” ?Pieniądze z przetargu to już są przejadane przez konsylium wydawnicze Wiadomości Koziańskich .