WIOSENNA ŁĄKA.

Może Ci się również spodoba

  • gnida dworska

    Popatrz,popatrz redaktorze jak ten czas leci.Jeszcze się człowiek nie oglądnął, a tu cztery lata zleciały jak z bicza trzasnął. Znów przyszło nam zabierać się za przedwyborczą orkę na tym koziańskim ugorze,który to jak trzeba trafu nadal jest ugorem,tyle że coraz bardziej wyjałowionym.A… zdawałoby się ,że dobrze był nawożony tym gminnym obornikiem,którego przez te cztery lata w gminie na tony wyprodukowano. No,ale kiedy siewca nieudolny to i obornik,choćby i prima sort był nie poradzi,żeby na tym ugorze coś wyrosło.Rosną ci jeno chwasty odzwierciedlające stan gminnego włodarstwa, a to stulicha psia,a to rdest szczawiolistny,a to blekot pospolity poprzetykany gdzieniegdzie lulkiem czarnym pospołu z pokrzywą żegawką.Te cztery lata to marność nad marnościami,ale czego się można było spodziewać po tym gminnym ansamblu wspieranym przez nie mniej wybitnych rajców gminnych spod znaku „czasu pozytywnych zmian”. Widać tylko na razie jedno,co jest pewnikiem : czas minął, tyle,że pozytywnych zmian ani słychu,ani widu.Znów przyjdzie się nam tytłać w tym błocie przedwyborczym jak nie przymierzając w błocie ściekającym na chodnik ulicy Kościelnej.

  • PRACOWNIA CKO KOZIANSKA

    Kłaniamy się nisko w staropolskiej pozie, czapką do ziemi.

    @GD pięknie ująłeś stan teraźniejszy, wiosennie i przyrodniczo. My jednak zwróciliśmy uwagę na co innego a mianowicie na to że sowizdrzał i chytrus z naszego redaktora, chytrus który zapuszcza swoją sondę w płytkie acz mętne wody chcąc się dowiedzieć (szczerze wątpimy że nie wie o czym szumią jodły) co w wiosennej trawie piszczy. Kwiecisty kwiecień, misie ledwo pobudziły się ze snu zimowego a redaktor już dzieli skórę na niedźwiedziu?? dziwne. O ile nie pochwalamy zwyczajów chytrej baby z Radomia to podoba się nam sowizdrzalstwo redaktora, co to ( ”na tyczce drwin, bez zbędnych zwłok nad każdym błotem śmignie i nad każdym gnojem”*) wieszczące już wiosną z lekkim patosem nasze jesienne przeznaczenie.

    *Parafrazowany tekst J.Kaczmarskiego.